Dubai Expo 2020

Nadszedł najbardziej wyczekiwany moment od dawien dawna. Zarówno na ulicach, w biurach czy na spotkaniach towarzyskich mówi się tylko o jednym – czy Dubaj wygra głosowanie na gospodarza Expo 2020, do którego przygotowywał się przez ostatnie dwa lata?

Odliczanie dni, a teraz godzin jest na wiaduktach, na hotelach (w tym Burj Al Arab), w centrach handlowych, na większości stron internetowych…
Fajerwerki takie jak w Nowy Rok (czyli za setki tysięcy dolarów) zostały zainstalowane na Burj Khalifie i mają zostać odpalone około godziny 22 jeśli tylko miasto przejdzie pomyślnie głosowanie.

Fot. Daniel Cheong

Napięcie rośnie i to nie dlatego, że jak głoszą plotki, jak miasto wygra to jutro wszyscy będą mieli wolne od pracy. Dla wielu rezydentów wygrana oznacza w jakimś stopniu jak potoczą się ich dalsze losy na ekspatriacji. Same liczby, takie jak kolejne kilkadziesiąt miliardów dolarów (zaraz po stu miliardach przeznaczonych tylko na samoloty linii Emirates), które w związku z wygraną Expo 2020 Dubaj wpompuje w gospodarkę sprawiają, że oczy same powiększają się z wrażenia.

Co to znaczy dla nas? Sami jeszcze nie wiemy…

Od kilku dni praktycznie wstrzymano wynajem i sprzedaż nieruchomości w Dubaju. Ceny i tak sukcesywnie idą w górę, ale teraz przewiduje się, że wystrzelą jak z procy. 
Na rynku ma się pojawić niemal trzysta tysięcy nowych miejsc pracy.

Pisząc tego posta oglądam na żywo transmisje z prezentacji w Paryżu. Pierwszy jest Dubaj, potem Yekaterinburg (Rosja), Izmir (Turcja) i Sao Paulo. Niech wygra najlepszy.

Polska głosuje na Zjednoczone Emiraty Arabskie.


Trzymajcie kciuki, żeby dzisiejsze niebo nad Emiratami zapełniło się fajerwerkami ;)

Oman na dziko


 Zaczęło się zupełnie niewinnie, sobotni poranek, godzina 11. Ostatni dzień weekendu, szkoda by go zmarnować. Przeciągając się leniwie w łóżku, zapragnęliśmy porządnego śniadania. Mamy takie miejsce…

fot. Shakespeare and Co w dzielnicy Meadows, Dubaj

W dzielnicy willowej, wśród palm, z nietuzinkowym wystrojem wnętrz, ciekawym klimatem – Shakespeare and Co. inspirowane legendarną księgarnią paryską z początku dwudziestego wieku.


Śniadanie w stylu libańskim – grillowany ser halloumi, wędzone oliwki, labneh z oliwą, saj – chlebek zapiekany również z halloumi lub z zatarem, typowo arabską przyprawą, która doskonale się komponuje w tym zestawie. Chałwa, świeżo wyciskany sok z pomarańczy, a na zakończenie kawa latte. Wszystko w cenie 53 AED (46 PLN).

Po śniadaniu południową porą postanowiliśmy coś zrobić z resztą dnia. Szybka decyzja – Oman. Najpierw miały być piaskowe wodospady, z których jak sama nazwa wskazuje spływa piasek, a nie woda, potem może po prostu pustynia – pierwszy raz sprawdzimy możliwości auta w terenie?  Ostatecznie padło na naturalne baseny wodne. W szczelinach międzyskalnych gromadzi się woda źródlana, która przyciąga turystów w góry. Ale czy w drugiej połowie lata znajdziemy jeszcze jakąś wodę?




Droga ku naszemu zaskoczeniu była bardzo malownicza, ale zanim dotarliśmy do Omanu, tuż przed samą granicą okazało się, że nie mamy dokumentów. Nie, że paszportów tylko dokumentów jako takich - mąż nawet nie miał prawa jazdy, ID, nic, zero. Tak nas ta poranna kawiarenka rozbudziła ;)
Ale byliśmy już przy pierwszym check-point, więc zanim się zastanowiliśmy nad naszą sytuacją, znaleźliśmy się bezwiednie na “wspólnej” ziemi Emiratów i Omanu. Strażnik do nas machnął, a my po prostu przejechaliśmy patrząc po sobie, oczy duże robiąc…


Drugi check point, tym razem straż omańska… to samo, zero dokumentów, zapytaliśmy tylko czy na baseny to tędy? Yes, yes…

W ogóle o dubajskiej policji to będzie osobny post, bo nazbierało się kilka interesujących historii. Szokujących, innych, dziwnych, nie pasujących do europejskiego wyobrażenia o tutejszym świecie oraz zupełnie niezgodnych ze stereotypami.



Tymczasem Oman przywitał nas pięknym górzystym krajobrazem. Suchym, praktycznie bez roślinności, a o śniegu możnaby tylko pomarzyć…
Tego najbardziej nam brakuje w Dubaju. Dlatego następne wakacje będą w nepalskiej dżungli, a przed nimi jeszcze wyprawa do Polski.

40 km krętych dróg, 40 stopni Celsjusza, by wreszcie znaleźć oazę…


Samochód spisał się rewelacyjnie. Teraz spokojnie będziemy przemierzać pustynie kamienne i te z miałkiego, rozgrzanego do czerwoności piasku.


Zmęczeni po kilkugodzinnej podróży wracamy do Emiratów.
Na bramce nie było już tak kolorowo (wciąż jesteśmy bez dokumentów).

-  Zapomniałem dokumentów – mówi mój mąż do strażnika granicznego, który w porównaniu do tych dwóch poprzednich nagle wydał się nam służbistą

-  Kiedy, gdzie? – pyta zdziwiony strażnik

-  No dzisiaj, w Dubaju

-  To jak wjechaliście? – zdziwienie na jego twarzy wydało się jeszcze większe

-  Normalnie, nikt nie pytał o dokumenty…

-  Ale obiecujesz?

-  Obiecuję!

-  Ok, ok, yalla, go…




A relacja z całej wyprawy w formie video będzie niedługo we vlogu na moim kanale youtube. Zapraszam.

Eid Mubarak!

Ostatni dzień Ramadanu. Na facebookowym wallu wysyp postów o spodziewanej ilości dni wolnych, w gazetach informacje o nadchodzących atrakcjach… Po miesiącu postu czas na koncerty, zakupy, fajerwerki, specjalne pokazy iluzjonistów, pływanie synchroniczne z rekinami i inne tego typu uciechy.
Na świętowanie Eid Al Fitr Dubai odwiedzi ponad sto tysięcy turystów z krajów ościennych. Wszystkie hotele są w całości zarezerwowane, metro będzie czynne do 2 w nocy, parkingi są darmowe, a na drogi wyjedzie ponad 8 tysięcy taksówek. Szykuje sie ciekawy weekend :)

Mała ciekawostka – jak po narodowym stroju odróżnić mieszkańców Zatoki Perskiej?
Chyba najłatwiej jest z obywatelami Arabii Saudyjskiej - ze względu na znane jako arafatka czerwono-białe nakrycie głowy.
Emiratczycy w swoich “kandurach” nie mają kołnierzyków, a materiał z jakiego są uszyte ich szaty jest naprawdę bardzo dobrej jakości (co widać) i potrafią osiągać zawrotne ceny. Omańczyka zawsze poznamy po charakterystycznym "okrągłym" nakryciu głowy, a chyba  największe podobieństwo jest między strojami Katarczyków i mieszkańców Kuwejtu.
Po niespełna 3 latach mieszkania w multikultorowym Dubaju stwierdzam, że zwykle po jednym spojrzeniu jestem w stanie rozpoznać kto skąd pochodzi ;)





A tymczasem Dubaj za kilka dni powróci do normalnego funkcjonowania. Już z wakacji wracają sąsiedzkie pieski, których nie było widać od ładnych kilku tygodni ;)

Samolotem z Dubaju do Abu Dhabi

Linia lotnicza Rotana Jet wprowadziła na emiracki rynek bezpośrednie loty między stolicą Emiratów - Abu Dhabi, a Dubajem. Ceny biletu są niższe niż wzięcie taksówki, zaczynają się od 150 AED (130 PLN) gdzie taksówkarz za taką podróż życzy sobie od 250 do 300 AED czyli niemal dwa razy więcej.


Fot. internet

Loty póki co odbywają się trzy razy w tygodniu (poniedziałek, czwartek, sobota) małym 50 osobowym samolotem.
Godziny są fajne, jeśli się leci z Abu Dhabi do Dubaju (wylot 9.25, przylot 9:45) bo z Dubaju samolot startuje o 16:15, żeby dotrzeć do Abu Dhabi o 16.45. Miejmy nadzieję, że w miarę popularności lotów krótkodystansowych linie zaoferują korzystne godziny lotów dla podróżujących w drugą stronę.

Linie lotnicze oferują także tanie loty z Abu Dhabi do Fujairah (150 – 200 AED) więc jeżeli odwiedzając Emiraty mielibyście ochotę zobaczyć także Ocean Indyjski to jest ku temu dobra okazja.

Jeśli chcecie odwiedzić piękny meczet w Abu Dhabi, lubicie ciekawe projekty albo marzycie o wizycie w Ferrari World, żeby przejechać się najszybszym rollercoasterem na świecie, to możecie się tam dostać tradycyjnie autobusem, który odjeżdża z dworca przy IBN Battuta Metro Station.
Bilet w cenie ok 25 AED, a zdjęcie rozkładu jazdy poniżej pstryknęłam specjalnie dla wszystkich zainteresowanych :)



Mój trzeci Ramadan w Dubaju

Zaczął się święty miesiąc, w którym muzułmanie poszczą od wschodu do zachodu słońca. Jest on ruchomy i jeszcze przez kilka najbliższych lat będzię wypadał w najgorętszych miesiącach roku.

Kilka dni temu temperatura osiągała niemal 50 stopni C.


Wszyscy muszą się stosować do zasad, które panują w Emiratach podczas Ramadanu. W skrócie przypomnę “o co w tym wszystkim chodzi”:

- od wschodu do zachodu słońca nie wolno jeść i pić w miejsach publicznych (nie dotyczy dzieci)

- nie wolno wtedy również palić papierosów czy żuć gumy do żucia

- restauracje są zamknięte do zachodu słońca, chyba że można np. zasłonić okna; jedzenie zamawia się do domu, muzułmanie poszczą przez cały dzień i po prostu nie wypada ich zachęcać do jedzenia czy picia, w tych temperaturach to prawdziwe wyrzeczenie

- w ciągu dnia nie wolno głośno słuchać muzyki, granie jej na żywo jest całkowicie zabronione
kobiety muszą mieć zakryte ramiona i kolana – podczas Ramadanu dotyczy to każdego publicznego miejsca, poza Ramadanem zasady te panują w centrach handlowych, metrze itp.

- pracuje się znacznie mniej, w zależności od specyfiki pracy 2 lub 3 godziny krócej niż normalnie lub np. standardowy wymiar godzin, ale zamiast 5 to 4 dni w tygodniu



To tyle z ogólnych zasad dla nas. A muzułmanie ponadto:

- znacznie zwalniają tempo życia

- nie marnują czasu na rozrywki typu kino, gry itp.

- więcej się modlą, studiują Koran

- nie kłócą się między sobą

- pomagają innym, w tym okresie jest bardzo dużo akcji charytatywnych

- kobiety w ciągu dnia nie stosują makijażu


W Dubaju są punkty, gdzie każdy kogo nie stać na jedzenie może za darmo się poczęstować.


Gdy tylko zajdzie słońce to miasto zaczyna tętnić życiem. Restauracje oferują kolacje - iftar. Zwykle jest to bufet czyli można jeść i pić do woli ;)
Bardzo lubię te wieczory, są one dobrym pretekstem do spotkania się w gronie znajomych. My już pierwszy iftar mamy za sobą (dzięki polska ekipo!) I już dzisiaj szykuje się następny…